Kierowcy muszą być przygotowani na kolejne podwyżki, bowiem i rząd i firmy ubezpieczeniowe zamierzają dobrać się do ich kieszeni. Jak wiemy ubezpieczalnie przygotowują się do podwyżek wszystkich ubezpieczeń w tym ubezpieczenia oc i ac, wzrośnie także ubezpieczenie nw. Kierowcy muszą jak wiadomo obowiązkowo wykupić ubezpieczenie oc. Jeżeli dojdzie do planowanych podwyżek to ubezpieczenie grupowe nw i ac nie będzie leżało w kręgu ich zainteresowania. Chociaż tak Bogiem a prawdą ubezpieczenie grupowe nw rzadko jest przez kierowców wykupowane. Tymczasem planuje podwyżki /paliwa, wat to znany temat/ tym razem stawek kursów nauki jazdy.
Rząd coraz częściej lubi nas zaskakiwać nieprzemyślanymi do końca decyzjami i to niemal na każdej płaszczyźnie swojego funkcjonowania. Z informacji jaka ostatnio ukazała się na Pasażu Finansowym wynika, że koszt uzyskania prawa jazdy ostro pójdzie w górę, a wynikiem tego ma być obłożenie szkół nauki jazdy 23% podatkiem VAT. Wszyscy, którzy starali się bądź starają o ukończenie takiego kursu doskonale wiedzą, ile na przykład obecnie kosztuje koszt kursy na prawo jazdy kategorii B. Jest to nie mniej niż 1100 złotych, a więc po podwyżce kursant zapłaci już 1350 zł. Niewiele jednak szkół prowadzi kursy jazdy za tak niską stawkę, bowiem w bardziej znanych i renomowanych szkołach stawka ta wzrasta już do 1300 złotych, a po podwyżkach do 1600 złotych. Poza tym nie wszystkim kierowcom wystarczają wyjeżdżone godziny w ramach tych opłat i wykupują dodatkowe jazdy. To po pierwsze. Obecnie kursant za egzamin musi zapłacić 134 zł, po podwyżkach kwota ta rośnie już do 165 zł, a wiadomo, że niewielu adeptów kierownicy zdaje za pierwszym razem ten egzamin. Koszt kursu kategorii B jest niczym w przypadku uzyskania zawodowego prawa jazdy. I tak jeżeli kierowca posiada już kategorię B i chciałby na przykład zostać kierowcą autobusu i mieć kategorię D, to musi za tę przyjemność średnio zapłacić około 4000 tysięcy zł, nietrudno obliczyć, że po nowych stawkach zapłaci około 800 złotych więcej. Okazało się jednak, że szkołom też pozostawiono furtkę. Mianowicie nowe przepisy mają dotyczyć firmy o rocznych przychodach w wysokości 150 tysięcy złotych. Może więc zdarzyć, że aby nie przekroczyć tego limitu szkoły będą dzielić się zamówieniami. Natomiast mniejsze firmy, które nie mają takich przychodów lub te które świadomie nie zechcą tej granicy przekroczyć, ze względu na dysproporcję cen przestaną być na rynku konkurencją.
Comments